Igrzyska Olimpijskie London 2012 już za 2 miesiące, a tu niespodziewanie wybuchł nam mały dyplomatyczny konflikt na linii Londyn-Buenos Aires… Jak wiadomo Wielka Brytania i Argentyna – jeszcze od czasów wygranej przez Margaret Thatcher wojny o Falklandy w 1982 roku – nie przepadają za sobą, a teraz dawny konflikt znów wypłynął przy okazji przygotowań do Olimpiady. Argentyński rząd zamówił spot reklamowy, w którym występuje Fernando Zylberberg, argentyński olimpijczyk i zawodnik hokeja na trawie – spot potajemnie nakręcono na Falklandach, a kończy go przesłanie: To compete on English soil, we train on Argentine soil [Aby walczyć na angielskiej ziemi, trenujemy na argentyńskiej] – w ten sposób argentyński rząd jasno dał do zrozumienia, że nadal uważa Falklandy (które nazywa po hiszpańsku Las Malvinas) za część Argentyny…
Spot pt. Argentina – Spot tv sulle Olimpiadi per ribadire sovranità Falklandpojawił się w sieci 3 maja i w ciągu dwóch dni zgromadził już 20 tysięcy wyświetleń na YouTube, a biorąc pod uwagę szerokie zainteresowanie mediów tym filmem, wynik powinien się szybko poprawić… chyba że rząd w Buenos Aires się przestraszy i usunie spot z sieci. Reklamę przygotowała sieciowa agencja Y&R Buenos Aires – jednak szefowie tej międzynarodowej sieci zdążyli już przeprosić za ten spot i wystosować prośbę do argentyńskiego rządu, by nie rozpowszechniał tej reklamy…
Historia tego plakatu jest naprawdę fascynująca – powstał pod koniec 1939 roku na zamówienie brytyjskiego rządu, jako jeden z kilku plakatów propagandowych, mających zjednoczyć i podbudować morale Brytyjczyków w okresie, gdy na kontynencie właśnie wybuchła II wojna światowa. Inne z zamówionych plakatów zawisły we wrześniu 1939 w różnych miejscach publicznych (w witrynach sklepów i na dworcach), ale ten jeden projekt z prostym przekazem Keep Calm and Carry On[Zachowaj spokój i rób swoje], rząd postanowił pozostawić w rezerwie na wypadek poważnego kryzysu lub inwazji niemieckiej – ostatecznie nie został on nigdy oficjalnie wydany, a wydrukowane 2 miliony kopii tego plakatu przepadło bez śladu… aż w roku 2000 właściciele pewnej księgarni w północno-wschodniej Anglii odkrylii egzemplarz zapomnianego plakatu w starym zakurzonym pudle. Co stało się dalej? - zobaczcie całą historię tego plakatu w poniższym filmiku!
Spot pt. The Story of Keep Calm and Carry On pojawił się w sieci 3 tygodnie temu i w tym czasie zgromadził już ponad 852 tysiące wyświetleń na YouTube oraz 55 tysięcy share’ów na Facebooku. W księgarni Barter Books, która odkryła plakat dla współczesności, można go nabyć za jedyne £3.60, ale dostępne są również inne gadżety opatrzonymi tym nośnym hasłem (T-shirt, kubek, podkładka pod myszkę czy pocztówka) – jest już również specjalna aplikacja “Keep Calm” na iPhone’a!
Najbardziej nagradzany spot reklamowy tego roku czyli The Man Your Man Could Smell Likemarki Old Spice był już sparodiowany przez uniwersytecką bibliotekę Harold B. Lee Libraryoraz demokratycznego kandydata na senatora ze stanu Vermont – Dan’a Freilicha. Teraz po popularny i sprawdzony format sięgnął inny kandydat w zbliżających się wyborach do Kongresu USA – jest nim niejaki Jerry Labriola, Republikanin ze stanu Connecticut, który stosując triki z repertuaru Isaiah Mustafy próbuje odesłać do lamusa obecną kongresmenkę Rosę DeLauro.
W politycznym starciu parodystów Old Spice zdecydowanie lepiej wypada Republikanin Jerry Labriola, choć jak na razie jego wyborczy spot - opublikowany na YouTube 4 dni temu - wielkiej kariery nie zrobił…
Dan Freilich jest kandydatem Partii Demokratycznej w stanie Vermont w zbliżających się wyborach do Senatu. W ramach promocji swojej kandydatury pan Freilich wpadł na pomysł zrealizowania filmiku parodiującego jedną z najsłynniejszych reklam 2010 roku – zdobywcę Grand Prix w Cannes w kategorii TV czyli pierwszego spotu Old Spice z Isaiah Mustafą w roli głównej pt. The Man Your Man Could Smell Like. Kandydat bardzo się stara, by robić wrażenie równie męskiego i pewnego siebie faceta, jak bohater kampanii Old Spice, ale niestety wychodzi mu to raczej drętwo i bez polotu… A zamiast słynnego “I’m on a horse” w finale dostajemy “I’m on a cow“.
… co nie zmienia faktu, że wykorzystując zainteresowanie, jakim cieszy się obecnie marka Old Spice, filmik pana Freilicha może jeszcze zrobić całkiem niezłą karierę wirusową – na razie po 4 dniach od opublikowania go na YouTube ma na koncie ponad 19 tysięcy wyświetleń. Z pewnością jest to też dobra nauczka, by nie brać się za parodiowanie takich majstersztyków jak reklama Old Spice, gdy samemu nie ma się odpowiedniego budżetu i talentu, by zrobić to na odpowiednim poziomie. Przy okazji warto przypomnieć, że jedna całkiem udana parodia tej reklamy już powstała na rzecz uniwersyteckiej biblioteki Harold B. Lee Library.